„Wiem, że jestem bezpieczna, ale nadal nie potrafię się rozluźnić.”
To jedno z najczęstszych zdań, które słyszę od osób po doświadczeniach traumatycznych.
Z zewnątrz wszystko może wyglądać dobrze. Nie ma już przemocy, wypadku, choroby bliskiej osoby, konfliktu czy innego źródła zagrożenia. Życie wróciło do względnej stabilności.
A jednak organizm nadal funkcjonuje tak, jakby niebezpieczeństwo było tuż obok.
Pojawia się napięcie, trudności ze snem, ciągłe zmęczenie, niepokój, nadmierna czujność. Odpoczynek, który kiedyś przychodził naturalnie, staje się zaskakująco trudny.
Dlaczego tak się dzieje?
Trauma nie kończy się w chwili zakończenia wydarzenia
Kiedy myślimy o traumie, często wyobrażamy sobie konkretne zdarzenie: wypadek, przemoc, stratę, nagłe zagrożenie życia lub zdrowia.
Jednak z perspektywy psychotraumatologii trauma nie dotyczy wyłącznie samego wydarzenia.
Kluczowe znaczenie ma to, co wydarzenie zrobiło z układem nerwowym.
W sytuacji zagrożenia organizm uruchamia mechanizmy przetrwania. Serce bije szybciej, mięśnie się napinają, oddech przyspiesza, a uwaga koncentruje się na potencjalnym niebezpieczeństwie.
To naturalna i potrzebna reakcja.
Problem pojawia się wtedy, gdy układ nerwowy nie otrzymuje wystarczającego sygnału, że zagrożenie naprawdę się skończyło.
W efekcie ciało nadal pozostaje w stanie gotowości.
Dlaczego organizm nie potrafi „wyłączyć alarmu”?
Wyobraźmy sobie domowy alarm.
Jeżeli został uruchomiony podczas włamania, jego zadaniem jest ostrzegać przed niebezpieczeństwem.
Po usunięciu zagrożenia alarm powinien się wyłączyć.
Jednak czasami system pozostaje nadwrażliwy. Reaguje na każdy szmer, ruch czy najmniejszy sygnał.
Podobnie działa układ nerwowy po traumie.
Choć racjonalnie wiemy, że jesteśmy bezpieczni, głębsze struktury mózgu odpowiedzialne za przetrwanie mogą nadal interpretować świat jako potencjalnie niebezpieczny.
To dlatego wiele osób mówi:
-
„Nie potrafię się odprężyć.”
-
„Ciągle jestem spięta.”
-
„Mam poczucie, że muszę być gotowa na wszystko.”
-
„Nie umiem nic nie robić.”
Nie jest to oznaka słabości ani złej organizacji życia.
To często skutek działania układu nerwowego po długotrwałym przeciążeniu.
Przewlekła gotowość kosztuje ogromne ilości energii
Jednym z paradoksów traumy jest to, że człowiek może być jednocześnie napięty i wyczerpany.
Dzieje się tak dlatego, że utrzymywanie organizmu w stanie ciągłej gotowości wymaga ogromnych zasobów energetycznych.
Układ nerwowy nieustannie monitoruje otoczenie:
-
analizuje potencjalne zagrożenia,
-
obserwuje reakcje innych ludzi,
-
przygotowuje organizm na działanie,
-
utrzymuje napięcie mięśniowe.
To trochę tak, jakby samochód przez wiele miesięcy pracował na wysokich obrotach bez możliwości wyłączenia silnika.
Prędzej czy później pojawia się zmęczenie.
Dlatego wiele osób po traumie doświadcza przewlekłego wyczerpania, mimo że formalnie „nic złego już się nie dzieje”.
Dlaczego odpoczynek bywa niekomfortowy?
Dla wielu osób zaskakujące jest odkrycie, że sam odpoczynek może wywoływać dyskomfort.
Kiedy przez długi czas funkcjonujemy w napięciu, pobudzenie staje się czymś znajomym.
Układ nerwowy przyzwyczaja się do działania, kontrolowania i przewidywania.
Zatrzymanie się może być odczuwane jako coś obcego.
Niektóre osoby zauważają, że gdy próbują odpocząć:
-
pojawia się niepokój,
-
trudno usiedzieć w miejscu,
-
pojawiają się natrętne myśli,
-
wzrasta napięcie w ciele,
-
pojawia się poczucie winy.
To nie oznacza, że odpoczynek im szkodzi.
Oznacza jedynie, że organizm uczy się czegoś, czego przez długi czas nie miał możliwości doświadczać – stanu bezpieczeństwa.
Bezpieczeństwo to doświadczenie, nie tylko myśl
Jednym z najważniejszych odkryć współczesnej psychotraumatologii jest zrozumienie, że poczucie bezpieczeństwa nie powstaje wyłącznie na poziomie intelektualnym.
Można wiedzieć, że zagrożenie minęło, a jednocześnie nadal czuć napięcie.
Dlaczego?
Ponieważ układ nerwowy potrzebuje doświadczać bezpieczeństwa wielokrotnie i przez dłuższy czas.
Nie wystarczy powiedzieć sobie:
„Jestem bezpieczna.”
Organizm potrzebuje to poczuć.
Dlatego proces zdrowienia po traumie często polega nie na przekonywaniu siebie, że wszystko jest dobrze, ale na stopniowym budowaniu doświadczeń bezpieczeństwa w codziennym życiu.
Jak wspierać organizm w odzyskiwaniu zdolności do odpoczynku?
Powrót do odpoczynku zwykle nie następuje nagle.
Jest procesem, który wymaga czasu i cierpliwości.
Pomocne mogą być:
Regularność
Układ nerwowy lubi przewidywalność.
Stałe pory snu, posiłków czy codziennych aktywności pomagają odbudowywać poczucie stabilności.
Małe momenty zatrzymania
Nie trzeba od razu uczyć się godzinnej medytacji.
Czasem wystarczy kilka spokojnych minut z herbatą, spacer bez telefonu czy świadome obserwowanie otoczenia.
Kontakt z ciałem
Łagodne formy ruchu, rozciąganie, spokojne spacery czy ćwiczenia oddechowe pomagają organizmowi odzyskiwać równowagę.
Relacje dające poczucie bezpieczeństwa
Układ nerwowy reguluje się również poprzez kontakt z drugim człowiekiem.
Życzliwa obecność, zrozumienie i poczucie bycia przyjętym mają ogromne znaczenie w procesie zdrowienia.
Daj sobie czas
Jeżeli trudno Ci odpocząć, mimo że zagrożenie już minęło, nie oznacza to, że robisz coś źle.
Bardzo możliwe, że Twój układ nerwowy przez długi czas musiał pozostawać w stanie mobilizacji.
Teraz potrzebuje czasu, aby nauczyć się czegoś nowego.
Odpoczynek po traumie to nie jest lenistwo.
Jest częścią zdrowienia.
A zdolność do rozluźnienia nie wraca dlatego, że się do niej zmuszamy.
Wraca wtedy, gdy organizm stopniowo odzyskuje poczucie bezpieczeństwa.
I właśnie od tego zaczyna się prawdziwa regeneracja.