Brak motywacji, zobojętnienie i chłód emocjonalny – kiedy to reakcja obronna, a nie depresja.

Cykl: Zmęczenie psychiczne | Część 4 z 6

 

„Nic mnie nie cieszy.” „Nie chce mi się.” „Jakby wszystko było mi obojętne.”

Takie zdania bardzo często pojawiają się w momentach długotrwałego przeciążenia psychicznego. I bardzo często budzą lęk. Bo zobojętnienie emocjonalne bywa automatycznie kojarzone z depresją, kryzysem lub „czymś poważnym, co trzeba natychmiast naprawić”.

Z perspektywy psychotraumatologii obraz ten bywa bardziej złożony i jednocześnie mniej dramatyczny, niż się wydaje.

Gdy emocje cichną

Emocje są kosztowne energetycznie. Do ich przeżywania potrzebujemy zasobów: bezpieczeństwa, stabilności, poczucia wpływu.

Gdy organizm przez długi czas funkcjonuje w stanie przeciążenia, może stopniowo ograniczać dostęp do emocji, aby zmniejszyć obciążenie systemu.

Zobojętnienie nie zawsze oznacza brak zdolności do odczuwania. Często oznacza raczej: „Teraz to za dużo. Muszę wyciszyć odbiór”.

Reakcje obronne układu nerwowego

Układ nerwowy ma kilka podstawowych strategii reagowania na zagrożenie: walkę, ucieczkę, zamrożenie.

W przewlekłym przeciążeniu coraz częściej obserwujemy tę trzecią — zamrożenie lub wycofanie.

Objawia się ono m.in. poprzez:

·       spowolnienie,

·       brak inicjatywy,

·       ograniczony dostęp do emocji,

·       poczucie dystansu wobec świata i ludzi.

Nie jest to wybór ani cecha charakteru. To automatyczna reakcja ochronna, której celem jest przetrwanie.

Dlaczego łatwo pomylić to z depresją

Z zewnątrz objawy mogą wyglądać podobnie. Zarówno w depresji, jak i w przeciążeniu pojawia się:

·       brak energii,

·       wycofanie,

·       spadek aktywności.

Różnica często tkwi jednak w głębi doświadczenia.

Przy przeciążeniu układu nerwowego:

·       potrzeba sensu zwykle nie zanika,

·       zainteresowania mogą „wracać falami”,

·       poprawa bywa zauważalna przy zwiększeniu poczucia bezpieczeństwa.

To nie oznacza, że depresja nie jest realnym i poważnym stanem. Oznacza jedynie, że nie każde zobojętnienie jest depresją.

Surowość wobec siebie pogłębia zamrożenie

Wiele osób reaguje na brak motywacji presją:

·       „muszę się zmusić”,

·       „powinnam się ogarnąć”,

·       „inni dają radę”.

Z perspektywy układu nerwowego taka postawa zwiększa poczucie zagrożenia. A im większe zagrożenie, tym silniejsza reakcja obronna.

Zamrożenie pogłębia się nie dlatego, że ktoś jest bierny, ale dlatego, że nie czuje się bezpiecznie. 

Co naprawdę pomaga przy zobojętnieniu

Przy reakcjach obronnych nie pomagają szybkie techniki motywacyjne ani próby „rozruszania się na siłę”.

Wspierające bywa:

·       obniżenie wymagań wobec siebie,

·       przywracanie poczucia wpływu w bardzo małych obszarach,

·       praca z ciałem i regulacją,

·       bezpieczna relacja, w której nie trzeba niczego udowadniać.

Czasem pierwszym krokiem nie jest działanie, lecz zgoda na to, że teraz organizm potrzebuje ochrony

Kiedy warto poszukać profesjonalnego wsparcia

Jeśli zobojętnienie trwa długo, pogłębia się lub towarzyszą mu myśli rezygnacyjne, zawsze warto skonsultować się ze specjalistą.

Nie po to, by się „zdiagnozować”, lecz by zrozumieć, czego naprawdę potrzebuje Twój układ nerwowy.

Zobojętnienie jako informacja

Brak motywacji i chłód emocjonalny nie muszą być oznaką słabości ani końca czegoś ważnego. Często są sygnałem, że organizm zbyt długo funkcjonował ponad swoje możliwości.

Z perspektywy terapeutycznej to nie jest moment do nacisku... to jest moment do uważności.

W kolejnym artykule przyjrzę się sygnałom z ciała — i temu, dlaczego to ono często pierwsze informuje nas, że żyjemy w przeciążeniu.